Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieciństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieciństwo. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 16 listopada 2014
Mety nie ma, ale koniec jest.
Ktoś kiedyś napisał, że "dzieciństwo to najlepsza bania w życiu" i ja dorastająca w latach osiemdziesiątych kiedy to stan wojenny, kartki, pot barchany i łzy podpiszę się pod tym anonimowym twierdzeniem wszystkimi kończynami i nosem nawet.
niedziela, 1 czerwca 2014
Lepiej wyrosnąć z butów niż dzieciństwa.
Dzieci, w szczególności te małe potrafią być zadziwiająco - dla nas dorosłych - szczere i w tej szczerości bezkompromisowe. Nie wykrzywione poprawnością, nie uformowane na obraz i podobieństwo rodzica, czy społeczeństwa. Są sobą. Żyją pełnią życia, robią to co lubią i to co chcą.
Czym człek starszy tym trudniej o tą prostotę - czasem łatwiej o prostactwo ;) - życia. Bo kompleksy, bo problemy, obowiązki. Przeszkadza nam permanentnie jakieś ale. I tak nam przecieka ta nieszczęsna dorosłość przez palce w ciągłych pogoniach za lepszym jutrem. Ciągle w biegu spinamy pośladki. I na cholerę? Lepsze jutro powinno być dzisiaj. Carpe diem. Człek nie chomik i widzi przecież - przynajmniej powinien - że życie to nie karuzela do ciągłych gonitw dla krótkowzrocznych. Trzeba i należy z niej wysiadać jak najczęściej by potem w przerażeniu nie wyskakiwać w biegu, bo ząbki wybić można. Co najmniej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)