Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moralność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moralność. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 21 września 2014
Fast life - no life.
W sieci znaleźć można wszystko, od miłości po nienawiść. Ja znalazłam zabawnie przerobioną piramidę potrzeb Maslowa. O ile w pierwszej chwili mocno mnie rozbawiła o tyle później zmusiła do refleksji, bo i śmieszno i straszno. Zdecydowanie nad samą sobą najmocniej.
To przerażające gdy człowiek otwiera oczy rano i łapie za tel by sprawdzić pocztę, wejść na fejsa. Tak samo idiotyczne uzależnienie jak to, które każe wstać by zapalić pierwszą fajkę. Nie palę od dawna, ale zaglądania na dzień dobry na pocztę i fejsa nie zawsze potrafię sobie odmówić ;)
niedziela, 6 kwietnia 2014
Niepoprawna poprawność.
Z poprawnością jest jak z dobrymi chęciami. Często bezkrytycznie, pod sztandarem kiepsko pojętej tolerancji brukujemy sobie piekiełko nieprawidłowości. Nie tylko do granic absurdu, ale i bezkarności, bo na fali poprawności zwyczajnie nie wyciąga się konsekwencji z działań absurdalnych, groźnych czy zwyczajnie głupich - te ostatnie zdaje się są wpisane w poprawne działania poprawności : P
Etykiety:
absurd,
cenzura,
mohylek,
moralność,
obserwator stada,
poprawność polityczna.,
prawo,
retoryka,
tolerancja,
wolna wola,
wolność,
wolność słowa
wtorek, 1 października 2013
Serek z Bafometa.
Najwyraźniej Hello Kitty, kuce Pony i tym podobne opatrzyły się jako wraże narzędzia szatana, bo tymczasem w naszym pięknym, biednym nadwiślańskim kraju złowrogim stał się zdawało by się nie groźny ser. Zapewne za podszeptem sił nieczystych jeden z supermarketów w ramach tygodnia francuskiego i promocji poleca serek o zgrozo kozi i w cenie iście szatańskiej, bo za całe 6.66 zł. No i drżyj narodzie, módl się i leż krzyżem jak się w swej ignorancji pokusiłeś, bo diabli jak nic ruszt rychtują. Przecież gdański egzorcysta nie może się mylić wietrząc w nieszczęsnym serze, jak i tego typu marketingu diabelskie wibracje. Ja rozumiem, że głupota jest niereformowalna, a tym bardziej groźna patrząc z pozycji obserwatora jak i znajomej ofiary takich bredni, której wiara w własne opętanie wywróciła życie do góry nogami i wprowadziła w umysłowe ograniczenia.
środa, 12 czerwca 2013
" Kiedy patrzysz w otchłań, ona patrzy na ciebie "
Dobre kilka lat wstecz przeczytałam doskonałą książkę Bernharda Schlinka " Lektor". Lektura wpadła mi w ręce już po ekranizacji prozy. Nie mniej film zobaczyłam w telewizji całkiem niedawno.
Zarówno książka jak i film traktują o niewinnej, potem podszytej erotyzmem znajomości młodego chłopaka i dojrzałej kobiety, bileterki, perfekcjonistki w pracy, lubianej przez pasażerów. Rzecz dzieje się w powojennych Niemczech, a ognistemu wkrótce romansowi towarzyszy czytanie książek, których wiernym i wymagającym słuchaczem jest Hanna. Wkrótce kochanka Michaela znika bez śladu, by pojawić się ponownie po kilku latach na procesie, w którym bierze udział jej były kochanek, obecnie student prawa. Hanna zaś jest oskarżoną o udział w zbrodniach wojennych. Co więcej, by ukryć wstydliwy według niej sekret, woli przyznać się do czynu – wydanie rozkazu, napisanie i podpisanie raportu o śmierci więźniarek - którego sama nie popełniła. Co nie oznacza, że nie brała udziału w ludobójstwie. Nie mniej dla książki jak i filmu samo wzięcie winy za nie napisany przez siebie raport jest kluczowe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)