Nałogiem i pomyłką jest postrzeganie świata jako zlepka materii.

czwartek, 19 czerwca 2014

Migawki - Krzyżówki kształcą.



Mąż siedzi w kuchni. Rozwiązuje krzyżówki.
Po chwili żonę dobiega jego śmiech.
Zaciekawiona zagląda do pomieszczenia i pyta męża co go tak rozbawiło.
- Wiesz jak nazywa się wulkan w Wietnamie?
- Nie mam pojęcia.
- Etna. A jak nazywa się wedle krzyżówki ustrój carskiej Rosji?
Żona na takie kwiatki straciła rezon więc milczy.
- ?
- Caratyzm.
- Ty może nie rozwiązuj dalej, bo znajdziesz faronizm i królewizm.






Pozdrawiam.








niedziela, 15 czerwca 2014

Migawki.




Wybaczcie proszę, że się zapuściłam w odwiedzinach na blogach. Obiecuję poprawę :) Tym bardziej, że dość hardcorowy żywot w pełnym galopie zdecydowałam sobie z deka odpuścić. W sumie ten galop to kwestia indywidualna, a że ja leniuch zawołany jestem, to i kłus dla mnie bywa nie tylko galopem, ale i cwałem ;)
Postanowiłam w ramach rozprężenia i błogiego lenistwa dodać zakładkę "Migawki". Zainspirowała mnie do tego Ciekawa z blogu Zaobserwowane, która w krótkich, uroczych, często refleksyjnych dykteryjkach potrafi zawrzeć więcej niż ja we własnych epistołach. Podobnie rzecz się ma z moskalikami i fraszkami Czarownicy z Bagien z blogu Zapisane w locie. Wierszem jak Czarownica nie potrafię, będzie więc prozą i od czasu do czasu, bo epistołami nadal mam zamiar Was zamęczać ;)



niedziela, 8 czerwca 2014

O "mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet" i kobietach, które nie kochają siebie.



Są książki i książki. Takie które coś wnoszą i takie, które czyta się po łebkach niczym tytuły w Fakcie. Nie dlatego, że są kiepsko napisane, ale dlatego, że emanują tania sensacją, a świat w nich zawarty jest odrealniony, zbyt monochromatyczny i wyjątkowo szpetny jak na mój gust. Z tej przyczyny książka - wywiad z Masą o kobietach w rodzimej mafii wpisuje się idealnie w tytuł pierwszej części trylogii Larssona: "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". 



niedziela, 1 czerwca 2014

Lepiej wyrosnąć z butów niż dzieciństwa.




Dzieci, w szczególności te małe potrafią być zadziwiająco - dla nas dorosłych -  szczere i w tej szczerości bezkompromisowe. Nie wykrzywione poprawnością, nie uformowane na obraz i podobieństwo rodzica, czy społeczeństwa. Są sobą. Żyją pełnią życia, robią to co lubią i to co chcą.
Czym człek starszy tym trudniej o tą prostotę - czasem łatwiej o prostactwo ;) - życia. Bo kompleksy, bo problemy, obowiązki. Przeszkadza nam permanentnie jakieś ale. I tak nam przecieka ta nieszczęsna dorosłość przez palce w ciągłych pogoniach za lepszym jutrem. Ciągle w biegu spinamy pośladki. I na cholerę? Lepsze jutro powinno być dzisiaj. Carpe diem. Człek nie chomik i widzi przecież - przynajmniej powinien - że życie to nie karuzela do ciągłych gonitw dla krótkowzrocznych. Trzeba i należy z niej wysiadać jak najczęściej by potem w przerażeniu nie wyskakiwać w biegu, bo ząbki wybić można. Co najmniej. 



sobota, 24 maja 2014

Non - fiction. Historia w kolorze.





Pogoda piękna, a ja poległam na dwa dni dzięki klimatyzacji. Od leżenia prawie odcisków dostałam. Przeczytałam dzięki temu szybciutko książkę " Dziewczyny z Powstania", jak i wyrwałam do kina na "Powstanie Warszawskie".
Najpewniej gdyby nie to, że film zmontowano z autentycznych kronik powstańczych nie wybrała bym się. Tyle już o Powstaniu było martyrologicznych, fabularnych laurek, że i koło kolejnej przeszła bym zapewne obojętnie, ale nie koło żywej historii - skądinąd słowo "żywa" jest dość makabryczne w tym kontekście.
Na seans - w moim miasteczku premierowy tego dnia - przyszła garstka osób. Głównie starsi ludzie, trochę młodzieży. Wiem, że temat Powstania jest jak stara, rozdrapywana bez końca rana, która ciągle jątrzy i boli, ale spodziewałam się większej frekwencji. 


niedziela, 18 maja 2014

Rzeźnik Praw Obywatelskich.



Zamoyski słuszność miał mawiając że " takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie ".  Były by chłop padł trupem dziś zaraz po zmartwychwstawaniu, gdyby ujrzał jak edukacja publiczna, której gorącym był orędownikiem nie tylko dzieli obywateli, ale i ogłupia na prikaz rządu, co nierządem stoi.
I tak rzecznik praw obywatelskich uskutecznia relatywizm powołując się na na Europejski Trybunał Praw Człowieka, którego wyrokiem w Niemczech i Danii ograniczono wpływ rodziców na edukację dzieci, do weekendów. Widać dziecko i rodzic, to nie człowiek, a rzecznik nasz chroni prawa, ale nie obywatela. Ba, nawet nie Polaka, bo odwoływanie się do wyroku Trybunału godzi w konstytucję:

Art. 48. Zasada ochrony władzy rodzicielskiej
1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.
2. Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu.


sobota, 10 maja 2014

Klincz.



Jakiś mnie marazm tygodniowy dopadł, stąd wagary. Na szczęście samopoczucie zwyżkuje, wraz z przecierającym się słoneczkiem. Choć nijak wybaczyć mu nie potrafię, że najjaśniej i najchętniej świeci, gdy ja w arbaicie. Generalnie zepsułam się ciut i wypadałam z tygodniowego rytmu i jak pijany tancerz gubię kroki. 
Sama na siebie się pozłościłam nie tyle za lenistwo co brak ogarnięcia, bo czasem tak jest że wszytko przecieka przez palce i człek durnieje. Trudno. Dziś będzie więc przysłowiowe szydło, mydło i powidło, jako że zagubiona wena może i gdzieś skrzypi cichutko, ale złapać jak ten ciągle goniony króliczek i ujarzmić się nie da. Może to i lepiej, bo taki ujarzmiony i oswojony zwierz staje się wtórny, a efekt mizerny ;)